Same wspaniałości

Rankiem wybraliśmy się w plener ślubny, aby fotograf miał okazję porobić zdjęcia w wschodzącym słońcu. Wkrótce potem miało miejsce Błogosławieństwo. Matka z ojcem złożyli na naszych głowach dłonie i pobłogosławili naszą miłość, teraźniejszą i przyszłą. Msza święta odbyła się o dwunastej, w samo południe, kiedy słońce było w zenicie. Pogoda nam dopisała, piękny, słoneczny dzień, bez jednego chmurki na niebie i kropli deszczu. Choć skwar był niesamowity, nic się nie liczyło, najważniejsze, że z Michałem już byliśmy razem. Wszystko poszło po naszej myśli. Wszystko się udało, a najważniejsze jest to że się kochamy i już na zawsze będziemy razem. Wesele, choć w mało licznym gronie, było prowadzone przez cudownego wodzireja. Podczas, gdy wesele odbywało się na sali, wielu gości postanowiło wybrać się na spacer nad pobliskie jezioro. Ilekroć też tam podążaliśmy, wszyscy wracali na parkiet. Tort był przepyszny, cytrynowo – śmietankowy, z czekoladową polewą. Wesele więc miało charakter kameralny, ale jakże piękny i cudowny.